Jeszcze kilka lat temu trendy zmieniały się wraz z porami roku. Dziś wystarczy kilka viralowych filmów na TikToku, estetyka promowana przez influencerów albo jeden popularny serial, by internet oszalał na punkcie nowego stylu. „Girl summer”, „clean girl”, „mob wife”, „Y2K” – mikrotrendy pojawiają się i znikają szybciej niż zdążymy odciąć metkę od nowej bluzy. Problem w tym, że ubrania kupowane pod konkretny trend, zdjęcie czy wyjazd często żyją krócej niż sama moda.
TikTok zmienił tempo mody
Dzisiaj moda coraz rzadziej jest sezonowa, stała się natychmiastowa. Media społecznościowe skróciły cykl życia trendów do kilku tygodni, a czasem nawet dni. W efekcie kupujemy więcej, szybciej i bardziej impulsywnie. Według danych z raportu „Ekoprojektowanie. Moda bez odpadów” aż 24% Polaków przyznaje, że podczas wyprzedaży kupuje rzeczy, których nie potrzebuje. Mikrotrendy działają jak internetowy impuls, pojawiają się nagle, wywołują poczucie, że „wszyscy już to mają”, a po chwili znikają, ustępując miejsca kolejnemu viralowi.
Fast fashion kontra slow fashion
Fast fashion opiera się na prostym modelu: szybko, tanio i zgodnie z aktualnym trendem. Problem w tym, że taka moda często oznacza gorszą jakość, nadprodukcję i ogromne obciążenie dla środowiska. W kontrze stoi slow fashion, który proponuje coś zupełnie odwrotnego:
- mniej ubrań, ale lepszej jakości,
- ponadczasowe fasony zamiast chwilowych trendów,
- dłuższe użytkowanie i naprawę zamiast wyrzucania.
Skala problemu jest ogromna. Do wyprodukowania jednego bawełnianego T-shirtu potrzeba około 2,7 tys. litrów wody. Jednocześnie na świecie produkuje się rocznie dziesiątki miliardów sztuk ubrań, z których wiele trafia na wysypiska po zaledwie kilku użyciach. Kupujemy rzeczy pod konkretny wyjazd, koncert, nowy, popularny trend czy estetykę, która akurat dominuje w mediach społecznościowych. Problem w tym, że trendy mijają szybciej niż nasze ubrania zdążą się zużyć. Przez to, że internet cały czas się rozwija, a social media generują nowe style, wiele rzeczy trafia na dno szafy, mimo że nadal są w świetnym stanie. Według prognoz Statista, do 2050 roku ilość odpadów generowanych przez miasta może wzrosnąć nawet do 3,4 miliarda ton rocznie. Coraz częściej okazuje się więc, że największym problemem współczesnej mody nie jest brak ubrań, ale nadmiar rzeczy kupowanych bez planu i noszonych zbyt krótko.
Moda może krążyć zamiast trafiać do kosza
Moda nie musi oznaczać ciągłego kupowania nowych rzeczy. Coraz więcej osób odkrywa, że styl można budować także dzięki ubraniom z drugiego obiegu, vintage, upcyclingowi czy szafie kapsułowej. Moda cyrkularna pokazuje, że można bawić się trendami w bardziej odpowiedzialny sposób – bez rezygnowania z kreatywności i własnego stylu. Każde ubranie może dostać drugie życie, a każda decyzja zakupowa realnie wpływa na środowisko. Ubrania, których już nie nosimy, nie muszą trafiać do kosza – nie tylko ze względów ekologicznych, ale również prawnych. Można oddać je do drugiego obiegu np. korzystając z usługi „Puść w Obieg” realizowanej przez VIVE Group wspólnie z InPost. Wystarczy spakować nieużywane rzeczy do kartonu i nadać je z pomocą aplikacji w najbliższym punkcie, kiedy tylko masz na to ochotę. To prosty krok, który pozwala wydłużyć życie tekstyliów i realnie wspiera gospodarkę obiegu zamkniętego.

